In blue

W Warszawie jest dzielnica Kawęczyn-Wygoda. Znajduje się ona na obrzeżach miasta. Tam właśnie przebiega ulica Koniecpolska, na której pod numerem czternaście ma swoją siedzibę dom kultury organizujący różne imprezy kulturalne dla dorosłych, młodzieży i dzieci. W tę sobotę w planie ośrodka były warsztaty teatralne, na których chętni uczyli się chodzenia na szczudłach, żonglowania itp. Zajęcia prowadzili aktorzy z teatru „Akt”, którzy na zakończenie zaprezentowali sztukę In blue.

Teraz w kilu słowach zaprezentuję artystów. Jest to teatr niezależny, wykorzystujący sztukę przekazu mimicznego i plastycznego obrazu. Do tego dodane są elementy sztuki cyrkowej oraz tańca. Wszystko to tworzy bardzo zgrabną i estetyczną całość.

Na temat zajęć prowadzonych przez aktorów nie mogę wiele napisać, gdyż osobiście ich nie widziałem. Niestety. Żałuję, gdyż mogłem zrobić kilka ciekawych zdjęć. Mądry Gekon po szkodzie. Pojawiłem się dopiero przed samą paradą uczestników warsztatów i starałem się nadrobić zaległości.

Przemarsz rozpoczął się od pytania ,,Czy jesteście gotowi zrobić trochę hałasu?” Wtedy padła gromka odpowiedź – tak! Dobosz zaczął grać dwiema łyżkami na bębnie, a wtórowały mu wszechobecne gwizdki. Wśród uczestników przemarszu byli ucharakteryzowani aktorzy chodzący na szczudłach i zwyczajnie ubrani, przypadkowi ludzie. Podczas przemarszu pracownicy domu kultury rozdawali mieszkańcom dzielnicy zaproszenia na występ. Jestem pełen podziwu dla osób, które dopiero zaczynały naukę chodzenia na szczudłach, a udało im się pokonać całą trasę. Na zakończenie uczestnikom imprezy rozdawano prezenty – chusty do nauki żonglowania. Mimo że nie brałem udziału w warsztatach, a zajmowałem się tylko fotografowaniem ich uczestników, dostałem 3 takie chusty. Może dzięki nim nauczę się kiedyś żonglować.

In blue opowiada historię rozbitka-plażowicza poznającego różne istoty morskie. W całości przedstawienia dominuje dobry i niebanalny humor. Scenariusz jest nietuzinkowy i całkowicie nieprzewidywalny. Bardzo miłe jest to, że podczas występu aktorzy wchodzą w interakcję z widzem. W In blue jest to scena puszczania baniek mydlanych. Muzyka jest pasująca i tworzy odpowiedni nastrój. Największe wrażenie zrobiły na mnie kostiumy aktorów, mimo swojej prostoty są naprawdę śliczne. Za najlepszą uważam scenę, w której tańczą aktorki ubrane w rozwiewające się peleryny. Widok nie do zapomnienia. Niektóre z figur tego jakże plastycznego tańca kojarzą mi się z rzeźbami Mitoraja. Po prostu estetyczna i porywająca scena, która wręcz zachęca do obejrzenia spektaklu.

In blue jest zdecydowanie warta polecenia. Mogę z ręką na sercu przyrzec, że dzieci i dorośli będą się na niej dobrze bawić. Pozwala ona przez godzinę oderwać się od nużącej, szarej rzeczywistości i przenieść się w bajkowy, pełen dziwów podwodny świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *