Chór Alexandrowa

Wyciągnąłem z archiwum zdjęcia, na których uwieczniłem występ Chóru Alexandrowa w Warszawie. Są to moje pierwsze zdjęcia po ponad pięcioletniej przerwie. Za możliwość zrobienia ich jestem wdzięczny Mani oraz jej mamie.

Wspomnienia z występu są dla mnie nadal żywe… Wejście do Sali Kongresowej bocznymi drzwiami podziałało na mnie imponująco. Zawsze wchodziłem razem z widzami, a teraz udało mi się wejść od kulis.

Początkowo robienie zdjęć sprawiało mi ogromny kłopot. Długa przerwa w fotografowaniu i kontakt z aparatem cyfrowym. W technikum fotograficznym robiłem zdjęcia: Zenitem TTL i innymi aparatami analogowymi. Cyfrówki – nigdy wcześniej nie używałem.

Po trzydziestu minutach miałem ochotę schować aparat do torby i tylko oglądać co się dzieje na scenie. Bałem się, że po długiej przerwie zdjęcia nie będą udane. Na scenie było dużo ruchu, a ja nie mogłem uchwycić porządnego kadru. Męczyło mnie to bardzo i czułem się z tym źle. Dopiero gdy Mania powiedziała bym robił zdjęcia i nie myślał czy będą udane, to przestałem się tym przejmować. Gdy w domu na spokojnie przeglądaliśmy materiał, okazało się, że nie jest tak źle jak myślałem na początku. Miałem wiele trafionych ujęć.

Występ Rosjan był świetny. Śpiew chóru, przeplatany z występami solistów i elementami baletu nie pozwalał się nudzić. Duże wrażenie zrobił na mnie ukraiński taniec ludowy hopak. Podobała mi się również humorystyczna historia o dwóch marynarzach, w której jeden dokuczał drugiemu.

Po zakończeniu przedstawienia jeszcze długo rozmawiałem z Manią na temat tego co zobaczyliśmy. Mogę śmiało powiedzieć, że pójście na występ jest warte swojej ceny i gwarantuje kilka godzin dobrej zabawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *