Czekanie

Byłem umówiony na 15.00 pod wrocławskim pręgierzem z sympatyczną osobą. A trzydzieści minut później zaczynał się Alleycat, start był spod dworca PKS.

Plan był prosty spotkać się i  spacer w kierunku dworca. Tak naprawdę chciałem porobić zdjęcia z wyścigu. Jednak los zadecydował inaczej. A było to tak…

Chodzę dookoła, marzną mi gekonie łapy (jak zwykle zapomniałem rękawiczek) – pomysł naprzeciwko jest McDonald’s, a tam jest kawa obrzydliwa, ale za to ciepła. Kupuje  i wychodzę  zapalić.

Stojąc, obserwuje ludzi: zakochane pary, turyści, rodziny, wszyscy wybrali się na niedzielny spacer po Rynku, korzystając z pierwszego wiosennego słońca. Patrząc tak nie zauważam, że podchodzi do mnie Murzyn i pyta się łamaną polszczyzną, czy mogę go poczęstować papierosem, odpowiadam, że tak i wyjmuję z kieszeni paczkę i podaje mu jednego. W międzyczasie zaczynam rozmowę, o niczym tak naprawdę. Skąd pochodzisz i tak dalej. W trakcie wymiany zdań pytam się czy mogę zrobić mu zdjęcie, zgadza się! Przecierając twarz, barankiem od płaszcza, pozuje do zdjęcia. Jego zachowanie  długo zostanie mi w pamięci.

Po sfotografowaniu tej indywidualności. Dochodzę do wniosku, że nie opłaca się dłużej czekać i idę w kierunku pomnika Fredry. W miarę zbliżania się do Piwnicy Świdnickiej coraz wyraźniejsze stają się dźwięki dud. Gra na nich mężczyzna. Nie mogłem się powstrzymać by i z nim nie zamienić parę słów, co przerodziło się w miłą rozmowę. Dowiedziałem się trochę o grze na tym instrumencie, oraz został obalony mit na temat skąpstwa Szkotów. Po zrobieniu kilku zdjęć poszedłem w kierunku domu.

Tak właśnie czekałem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *